fbpx

Czy jest coś takiego co mi bardzo przeszkadza w pracy?

Porządny wkurw od rana, nienaładowana bateria, brak pomysłu w pustej mojej głowie oraz ciotka biegająca przed ołtarzem lub zadająca pytanie “kim Pan jest i co Pan tu robi?” – to mi przeszkadza bo się skupić nie mogę.

Dobra. Żartowałem. Ciężko jest mi powiedzieć co faktycznie przeszkadza mi w pracy. Wszystko de facto można obejść i popatrzeć na to z przymrużeniem oka. Tym bardziej że wszyscy jesteśmy ludźmi. Co niektórzy nie mają bladego pojęcia co tak naprawdę potrzebuję aby pracować w spokoju.

Jestem człowiekiem, który żyje na melisie jakby codziennie wciągał ją kilogramami. Poważnie bo to, że mi coś przeszkadza nie oznacza że musi mnie wkurwić. Prawdopodobnie będę szukać jakiegoś innego rozwiązania. A co do melisy, nauczyłem się jej pić stosunkowo niedawno. Czy pomaga? Sprawdzimy za pół roku. No dobra, ale do rzeczy, jak wygląda moja lista?

  • złe oświetlenie na sali weselnej – ten punkt jest faktycznie czymś istotnym. Gdy światło jest naprawdę bardzo słabe, jestem zmuszony do podwyższenia parametrów w aparacie. Co daje coraz większy szum na zdjęciach. Nieraz wygląda to zajebiście, nieraz kompletnie nie ma sensu i rozwala całe zdjęcie.
  • ciocia biegająca po kościele, robiąca zdjęcia i wpychająca się przede mną – to jest chyba drugi punkt, gdybym miał to ustawiać od największej “przeszkadzajki”. Ciocie czy wujkowie przy ołtarzach to zmora każdego fotografa. Poważnie. Nie tylko przez to, że przeszkadzają nam poruszać się przy tym ważnym miejscu ale … kurwa, po co wydawaliśmy kilkaset złotych na kurs, który pozwala nam robić zdjęcia w kościele skoro oni biegają jak chcą. A tak na serio – tacy ludzie, zamiast skupić się na parze młodej, na bardzo ważnym momencie, skupiają się na tym aby zrobić zdjęcie, nagrać filmik. Przecież oni później i tak tego nie oglądają więc jaki jest sens?
  • zdania typu: wyślij nam wszystkie zdjęcia włącznie z tymi nieobrobionymi; wyślesz mi to zdjęcie? – kto nie usłyszał tego pytania, nie może nazwać się “fotografem”. Kiedyś usłyszałem, że zdjęcia nieobrobione to jak resztki jedzenie z przygotowanego obiadu w restauracji. Nie otrzymasz tego od kucharza bo po co. Tego de facto nie potrzebujesz! Ba, nawet się kurwa na instagramie nie pochwalisz bo będzie źle wyglądać. Zdjęcia “nieobrobione” to zdjęcia, które przeznaczone są tylko i wyłącznie do obróbki. Nic z nimi nie zrobisz. Co do zdania “wyślesz mi to zdjęcie?” – wyślę, jak tylko obrobię.
  • brak dogadania się z zespołem/Dj-em – o tym elemencie z życia fotografa pisałem wcześniej. Zatem już wiesz, jak ważna jest relacja między nami. Brak jej, może powodować coś czego nie chcesz widzieć. Pewnie i tak nie zauważysz, bo założymy “maski” i poudajemy, że wszystko wygląda pięknie. Jednak człowiek w głowie ma świadomość, że to nie jest to. Że coś jest tu nie tak.
  • brak energii – mała ilość kaw może mi nie pomóc. Natomiast zbyt duża … może doprowadzić do tego, że przez całą noc będę mówić sam do siebie. Naturalnym jest to, że brak energii nie jest pozytywnym aspektem w każdej pracy. Przecież potrzebujemy tego niczym Ojciec Mateusz swojego roweru.
  • ludzie wpychający się w kadr – tak wiem, mogę zrobić krok w bok. Ale kurwa no, przecież w tamtym miejscu miałem zajebisty kadr. I skoro widzisz, że trwa właśnie sesja zdjęciowa to “po kiego grzyba” się wpierdzielasz przed obiektyw. Już kiedyś spotkałem się z taką sytuacją w której to mnie przeproszono na bok, bo ciocia chciała zdjęcie zrobić zdjęcie a ja zasłaniałem. Zdjęcie telefonem.

Oczywiście, patrzymy na te wszystkie punkty z przymrużeniem oka i z uśmiechem na twarzy. Nie chcę abyś pomyślał w sposób “skoro Ci to przeszkadza, to po co to robisz?”. Kocham fotografować, kocham pokazywać miłość i szczęście w którym jesteście.

Przeszkadzam sobie ja sam

Wejdźmy teraz na tory, które rzeczywiście opowiedzą co tak naprawdę przeszkadza mi w pracy. Chciałbym napisać, że nic aczkolwiek wszyscy doskonale wiemy, że to nie prawda. Że w każdej pracy, mimo tego, że mógłbyś ją kochać nie wiadomo jak mocno, znajdzie się coś co będzie Ci przeszkadzać. A to słońce za mocne, a to za dużo komarów a to para młoda zbyt mało uśmiechnięta. Każdy ten czynnik może być interpretowany w taki sposób abyś był (jako fotograf) zadowolony i mógł wytłumaczyć czemu Ci nie wyszło.

Branża fotograficzna to wielka rodzina. Nawet pewnie sobie nie wyobrażasz jak wielka. No i pewnie co niektórzy siebie nienawidzą. Jednak są tacy, którzy się kochają. I jak to w rodzinie bywa, każdy ma swoje zdanie.

Postanowiłem skontaktować się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych fotografów w Polsce i zadać mu to pytanie: co mu przeszkadza w pracy?

Odpowiedź podzielę na dwie części: podczas fotografowania i w pracy biurowej fotografa.

Na zleceniu, niemal za każdym razem najbardziej przeszkadza mi to, że muszę pamiętać by robić zdjęcia. Serio. Jestem typem obserwatora, uwielbiam obserwować sytuację, stawiać się w roli narratora z książki. Takiego, który nie uczestniczy, ale chłonie wszystko to co się dzieje. Nawet podczas sesji z parami mam tak, że często uruchamiam ich emocje i cieszę się gdy “pchnięcie jednej kostki domina” ciągnie za sobą fajną akcję. Wtedy przypominam sobie, że przecież muszę fotografować. Tak się dzieje gdy lubi się ludzi i to co się wśród nich dzieje.

W drugim etapie pracy nad zdjęciami przeszkadza mi dostęp do Internetu. Gdy muszę wyedytować większą porcję fotografii to bez wyłączenia dostępu do sieci zajmie mi to całą wieczność. Pokusa słuchania trzech wykładów na YouTube na raz albo sprawdzenia przychodzących wiadomości jest zbyt silna.

Jacek Siwko – Niezłe Aparaty

Jacek posiada niesamowite portfolio. Prowadzi kursy dla fotografów oraz podcasty, w których rozmawia z fotografami o ich miłości do tego zawodu. Swoją drogą, chciałbym się kiedyś tam znaleźć – takie moje małe marzenie.

U mnie jest to z kolei na odwrót. Przeszkadza mi “cisza” podczas pracy. Naprawdę. Uwielbiam słuchać muzyki lub podcastów, które swoją drogą zawładnęły jakiś czas temu moim życiem. Oczywiście, jeżeli chodzi o muzykę musi być odpowiednia. Czyli wszystko zależy od mojego nastroju.

W internecie można znaleźć mnóstwo artykułów odnośnie tego, co w pracy przeszkadza. Pomimo, że nie są skierowane de facto tylko do fotografów, są one uniwersalne. Zatem trafiają też do tej branży w której obecnie się znajduję. Trafiają również do weselnych muzyków. Przykład: monotonia, zła organizacja czasu, miejsce pracy. Z tym pierwszym może faktycznie problemu aż tak dużego nie mam, ponieważ każde wesele czy sesja to zupełnie coś innego. Mimo tego, że mogłoby się wydawać iż po raz kolejny spotykam się z parą młodą, po raz kolejny słucham tych samych nut na parkiecie wesela, po raz kolejny wieczorem siedzę i obrabiam zdjęcia.

Kolejne dwa punkty są czymś istotnym. Tym bardziej, że w moim przypadku się ze sobą łączą. Pracując w domu, w każdej chwili wstanę i pójdę do kuchni robić obiad. Jak wiemy, ta czynność często zajmuje jakiś dłuższy czas. Tym bardziej gdy się tego uczymy. Po tym coś mnie weźmie na krótką przerwę, zatem do głowy przychodzi mi obejrzenie jednego odcinka “Przyjaciół”. W biurze, raczej bym tego nie zrobił. Obiad bym zamówił a genialną szóstkę ludzi ze świetnych humorem, obejrzałbym wieczorem.

Zatem, co tak naprawdę przeszkadza mi w pracy? Nie jest to ciotka, która biega po całym kościele, czy światło. To wszystko można ominąć a zdjęcia w zbyt mocnym słońcu można przesunąć na inną godzinę. Przeszkadzam sobie ja sam. Nieumiejętność organizacji w pracy i chwile zwątpienia, czy moja praca ma sens.

Na internetach znalazłem kolejny artykuł “Czynniki utrudniające pracę, czyli czy przełożeni przeszkadzają w wykonywaniu zawodowych obowiązków”. Tutaj należy skupić się na stresie, który narzucony jest odgórnie i chyba nieświadomie. W końcu, ktoś od nas czegoś wymaga a my musimy to zrobić za wszelką cenę. Nie potrafimy się już tak skupić. Ale chwila, czy ja zatem mam przełożonego? Jasne, że nie. Jednak tym samym potwierdzam swoje wcześniejsze słowa, że przeszkadzam sobie ja sam. To ja narzucam tempo pracy, uczę się nowych zachować które de facto wdrażam w życie. Imprezuję gdy mi się to spodoba lub cały dzień leżę do góry brzuchem bo tak. Ale spokojnie, priorytetem jesteś dla mnie Ty. I Twoja druga połówka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *