Sylwia & Dawid: Trzcińsko-Zdrój/Penkun

Niesamowicie radosna para, zgadzająca się na moje durne pomysły – czyli sesja zdjęciowa przed burzą i wielkim deszczem. Ale za to pokochałem ich jeszcze bardziej.

Nasze wspólne trzy dni były nieco inne, niż możesz sobie to wyobrazić. Sesja narzeczeńska tworzona była … po ślubie. Dzień po natomiast sesja ślubna. Właśnie we wcześniej wspomniane (nie)sprzyjające warunki pogodowe.

Dzień ślubu rozpocząłem od Urzędu Stanu Cywilnego. Później na salę, która jeszcze jakiś czas temu robiła za miejscowy klub. Można było tam się pobawić przy najnowszych utworach muzyki disco polo. Były również sprowadzane gwiazdy tego nurtu. Jednak ta para postanowiła zrobić coś niesamowitego. Zorganizowali małe wesele ale naprawdę zrobili to w znakomitym stylu. Z resztą, zapraszam do fotogalerii, tam dowiecie się o nich i o tym dniu znacznie więcej.

Zwykle dłuższe historie z moich przygód trafiają na inną stronę. Tutaj zrobię wyjątek. Sesja ślubna odbyła się w Penkun. W tym dobrze, znanym Niemieckim miasteczku. Pokochałem je i zaufałem mu. Tym bardziej, gdy nie ma szans na daleką podróż a chcielibyśmy mieć niezapomniany materiał. Wyjechaliśmy w pogodę, która nie zapowiadała słońca. Wręcz przeciwnie. W aplikacjach pogodowych zapowiadali ulewę oraz burzę. Dojechaliśmy na miejsce i wiedzieliśmy, że to nie będzie spokojna sesja. Szybkie tempo i zerkanie co jakiś czas na niebo. Były ciemne chmury a później mocny deszcz. Słowa “w takich warunkach pogodowych i w strugach deszcze też będzie coś ciekawego” młodzi wzięli sobie do serca. Gdy zaczęło padać, szybko przenieśliśmy się nad jezioro. Nie sądziłem, że szaleństwo weźmie górę. Zdjęcia robione były bez przerwy, bez zastanowienia. Nie było czasu. Kilka fotografii na plaży i biegiem do wody. I tak wszyscy byliśmy mokrzy. Nie wiedziałem nawet jak mam chronić sprzęt. W aucie, od razu zacząłem suszyć cały swój sprzęt. Jeden z moich aparatów wykonywał zupełnie inne polecenia niż ja mu kazałem. Chciałem włączyć podgląd zdjęcia, ten uruchamiał mi menu … Załamka totalna, w między czasie stawaliśmy na kolejne zdjęcia. Na szczęście już nie padało jednak nadal sprzęt nie działa sprawnie. Chociaż, zdjęcia wykonywał tak jak powinien. W głowie miałem tylko jedno: jutro idziesz na bal gimnazjalny. Później jeszcze dwa wesela. Powoli traciłem wiarę, że coś mogę uratować. Do czasu, gdy sprzęt rzeczywiście pozwolił sobie na wyparowanie całej, nawet najmniejszej kropli wody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *